piątek, 26 lipca 2013

dzień ósmy

Świętujemy razem z Kubańczykami ....
 Trwa karnawał, gości nas Biskup Santa Clara.

Dzisiaj jeden Franciszkanin zwariował :D ;-) jak dostał nasz krzyżyk, odwiedziliśmy też szalonego  :-] Pedre Neldo .....

dzień siódmy

Kiedy jesteś na Kubie i wychodzisz z domu rano, około szóstej to już jesteś mokry, potem może być tylko gorzej ....

Kierowcy już nas rozpoznają, pozdrawiają i wieść o pielgrzymce rozchodzi się i jest tematem rozmów ...
Dzieci nie mają tu wielu zabawek, a polskie lizaki bardzo im smakują :-)

Kubańczycy są mili i w Polsce przydałoby się uczyć od nich kultury.
Sok z mango smakuje tu nieziemsko .....:-)

środa, 24 lipca 2013

dzień szósty

Jesteśmy już na noclegu upał ogromny ....
Kubańczycy walczą z cholerą, pojawiły się punkty kontrolne gdzie policja zatrzymuje ludzi i każe dezynfekować ręce - zakaz robienia zdjęć .... Wokół plantacja mango ...

Na widok nóg Darwiny siostra się przeżegnała, z tego powodu Darwina jechała w największe słońce dorożką - typowy Kubańskim transportem

Po drodze wstąpiliśmy do jadłodajni dla ubogich, gdzie daliśmy ludziom nadzieję i obrazki Jazu Ufam Tobie

Jutro Santa Clara.

wtorek, 23 lipca 2013

dzień piąty

Słońce, chmury, wiatr Es Bueno ...
Tribiotyk ratował dziś odcięty palec ( kubański ) ....

Dziś zgarnięto nas z ulicy do domu na obiad, gdy chcieliśmy płacić prawie się obrazili mówiąc iż są Chrześcijanami.
Po drodze ciągle trzcina cukrowa. Dowiedzieliśmy się o pierwszych przypadkach cholery za San Clara, tu nikt nie gotuje wody a butelkową kupuje się za dolara.
Kubański sposób na dobrą wodę:
- wygrzanie na słońcu ....
- zamrożenie .... 

poniedziałek, 22 lipca 2013

dzień czwarty

Pozdrawiamy z Colon .... :-)
Dziś wybraliśmy się na mszę do Katedry, miała być o 10, zaczęła się 11, w kościele każdy pytał skąd jesteśmy i gdzie idziemy .....

Po powrocie dostaliśmy tradycyjny obiad - ryż, fasola, plus pyszne dodatki, następnie wsadzili nas w lokalnego busa i przykazali jechać do Colon - niedziela dzień odpoczynku:-)
Tu ugościły nas Siostry, objedliśmy się mango z ogrodu Sióstr, na deser lody:-))))
Pranie schnie a my spać ....... :-) 

niedziela, 21 lipca 2013

dzień trzeci

Atrakcją dzisiejszego dnia był most o długości 300 metrów zawieszony nad Kanionem.
Dotarliśmy do Matanzas co znaczy "masakra" i taka też była nasz droga ....
Na noclegu mieliśmy dziś gości .... nietoperka i karaluszka ... :-)
Wieczorem wspólny śpiew uwielbienia z młodymi Kubańskimi Chrześcijanami, a nasz krzyżyk powędrował do "Kogoś" znanego rozdającego autografy .....

sobota, 20 lipca 2013

dzień drugi

Hawana rozpuściła nas chmurami i deszczem a pierwszy dzień wędrówki dał popalić słońcem.
Opalenizna jak po miesiącu pielgrzymki do Rzymu ....
Kubańczycy z niedowierzaniem przyjmują nasze pielgrzymkę ale chętnie biorą od nas krzyżyki i obrazki ....:-)

Rządzi tu "tucola" czyli Kubańska Cocacola ....
Kończymy bo jutro trzeba wcześnie wstać, 47km czeka ......