Po niedawnym powrocie z Kuby czekała w domu na nas miła niespodzianka , kilka numerów miesięcznika WPIS, wydawanego przez wydawnictwo krakowskie Biały Kruk.
W numerze wakacyjnym reportaż pana Pawła Stachnika Modlimy się i zwykle otrzymujemy jeszcze więcej – reportaż o pielgrzymkowej pasji Darwiny i Jacka Matuszczaków z Chrzanowa.
http://e-wpis.pl/
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013
Z zaprzyjaźnionego bloga
Pozwalamy sobie tutaj zacytować wpis z blogu naszego przyjaciela ks. Mieczysława Puzewicza
Polecamy wszystkim tego bloga http://itinerarium.pl/
ARCYBISKUP CO WIESZA BIELIZNĘ MĘSKĄ I DAMSKĄ
Pierwszy z biskupów, kiedy dowiedział się, że idą w pieszej pielgrzymce, prawie 900 km, wysiadł z samochodu, podszedł i ucałował ich ręce. Akurat odmawiali koronkę do Bożego Miłosierdzia i mieli w dłoniach różańce.
Trochę dalej dostali nocleg u innego biskupa, w zasadzie vis a vis jego pokoju. Rano hierarcha zapukał do nich i zaprosił na śniadanie . Stanął przy stole, sam pokroił chleb i ser, podsmażył banany. Trochę było im głupio, skoczyli, żeby coś pomóc, ale usłyszeli, że są gośćmi. Biskup pokazał też banany i mango, pytając z czego chcieliby sok. Nieśmiało wskazali na trzecie coś, czego jeszcze nie widzieli i nie jedli. I tak biskup uraczył ich własnoręcznie wyciśniętym sokiem z guawy.
Trzeci biskup, a nawet arcybiskup, też nocował ich w swoim domu. Skorzystali z okazji i wyprali sobie rzeczy, koszule i sfatygowaną bieliznę. Rozwiesili na sznurku na balkonie. A tu chochlik wiaterek zwiał wszystko piętro niżej. Już mieli ratować dobytek, kiedy zobaczyli jak arcybiskup zbiegł szybko po schodach i pozbierał pranie, również bieliznę, męską i damską. Pozbierał i sam własnoręcznie rozwiesił z powrotem.
Dwa dni temu Darwina i Jacek, o których już wspominałem, wrócili do Polski po miesięcznej pieszej pielgrzymce z Hawany do El Cobre, na Kubie. Przeszli 900 km w ogromnym skwarze, dali niezwykłe świadectwo wiary. Prawdopodobnie była to pierwsza pielgrzymka piesza na Kubie, przynajmniej po roku 1959 (rewolucja Fidela Castro). Dali wspaniałe świadectwo wiary. Ale otrzymali także piękne świadectwo wiary od Kubańczyków, m.in. od tamtejszej hierarchii. Biskup, który całuj ręce młodych ludzi? Biskup, który sam robi śniadanie dla gości? Arcybiskup, który wiesza na sznurze bieliznę męską i damską? Ho, ho, zdarza się. Z tej samej części świata mamy arcybiskupa Buenos Aires, obecnie papieża Franciszka.
Ponieważ dane mi jest trochę znać bohaterów dzisiejszej opowieści, rozszyfrowuję o kogo chodzi. Biskup, który całował ręce Darwiny i Jacka to Marcelo Arturo González Amador, z Santa Clara. Śniadanie dla polskich pielgrzymów robił własnoręcznie biskup Mario Eusebio Mestril Vega, z Ciego de Avila. Z kolei arcybiskup, który rozwieszał bieliznę męską i damską to Juan de la Caridad García Rodríguez, metropolita z Camaguey.
Od siebie możemy dodać że gościł nas też biskup diecezji Bayamo, który pare dni wcześniej kiedy rozpętała się tropikalna burza na 4 km przed dojściem na nocleg, wziął nas na stopa.
z biskupem Santa Clary Marcelo Arturo González Amador
z biskupem Santa Clary Marcelo Arturo González Amador
arcybiskup
Camaguey
Juan de la Caridad García Rodríguez
na dachu z arcybiskupem
z biskupem Bayamo
Polecamy wszystkim tego bloga http://itinerarium.pl/
ARCYBISKUP CO WIESZA BIELIZNĘ MĘSKĄ I DAMSKĄ
Pierwszy z biskupów, kiedy dowiedział się, że idą w pieszej pielgrzymce, prawie 900 km, wysiadł z samochodu, podszedł i ucałował ich ręce. Akurat odmawiali koronkę do Bożego Miłosierdzia i mieli w dłoniach różańce.
Trochę dalej dostali nocleg u innego biskupa, w zasadzie vis a vis jego pokoju. Rano hierarcha zapukał do nich i zaprosił na śniadanie . Stanął przy stole, sam pokroił chleb i ser, podsmażył banany. Trochę było im głupio, skoczyli, żeby coś pomóc, ale usłyszeli, że są gośćmi. Biskup pokazał też banany i mango, pytając z czego chcieliby sok. Nieśmiało wskazali na trzecie coś, czego jeszcze nie widzieli i nie jedli. I tak biskup uraczył ich własnoręcznie wyciśniętym sokiem z guawy.
Trzeci biskup, a nawet arcybiskup, też nocował ich w swoim domu. Skorzystali z okazji i wyprali sobie rzeczy, koszule i sfatygowaną bieliznę. Rozwiesili na sznurku na balkonie. A tu chochlik wiaterek zwiał wszystko piętro niżej. Już mieli ratować dobytek, kiedy zobaczyli jak arcybiskup zbiegł szybko po schodach i pozbierał pranie, również bieliznę, męską i damską. Pozbierał i sam własnoręcznie rozwiesił z powrotem.
Dwa dni temu Darwina i Jacek, o których już wspominałem, wrócili do Polski po miesięcznej pieszej pielgrzymce z Hawany do El Cobre, na Kubie. Przeszli 900 km w ogromnym skwarze, dali niezwykłe świadectwo wiary. Prawdopodobnie była to pierwsza pielgrzymka piesza na Kubie, przynajmniej po roku 1959 (rewolucja Fidela Castro). Dali wspaniałe świadectwo wiary. Ale otrzymali także piękne świadectwo wiary od Kubańczyków, m.in. od tamtejszej hierarchii. Biskup, który całuj ręce młodych ludzi? Biskup, który sam robi śniadanie dla gości? Arcybiskup, który wiesza na sznurze bieliznę męską i damską? Ho, ho, zdarza się. Z tej samej części świata mamy arcybiskupa Buenos Aires, obecnie papieża Franciszka.
Ponieważ dane mi jest trochę znać bohaterów dzisiejszej opowieści, rozszyfrowuję o kogo chodzi. Biskup, który całował ręce Darwiny i Jacka to Marcelo Arturo González Amador, z Santa Clara. Śniadanie dla polskich pielgrzymów robił własnoręcznie biskup Mario Eusebio Mestril Vega, z Ciego de Avila. Z kolei arcybiskup, który rozwieszał bieliznę męską i damską to Juan de la Caridad García Rodríguez, metropolita z Camaguey.
Od siebie możemy dodać że gościł nas też biskup diecezji Bayamo, który pare dni wcześniej kiedy rozpętała się tropikalna burza na 4 km przed dojściem na nocleg, wziął nas na stopa.
z biskupem Santa Clary Marcelo Arturo González Amador
z biskupem Santa Clary Marcelo Arturo González Amador
z biskupem Ciego de Avila
Mario Eusebio Mestril Vega,
na dachu z arcybiskupem
z biskupem Bayamo
Najważniejszy Dzień
Kilka zdjęć z historycznego dnia w którym doszliśmy do Sanktuarium w El Cobre.
Historyczny bo od czasów zwycięstwa rewolucji na Kubie, była to pierwsza i jedyna piesza pielgrzymka z Havany do El Cobre.
cały dzień przez ponad 30 km góry były obok nas, przed nami i za nami
pierwszy widok na El Cobre, jakieś 5 km od celu , ogarnęło nas wzruszenie, radość i łzy
El Cobre Sankturaium Matki Bożej Miłosierdzia, patronki Kuby i wszystkich Kubańczyków
w darze nieśliśmy przez całą Kube tablice pokoju z prymatami cywilizacji miłości bł Jana Pawała II
W Polsce
Jesteśmy już w od kilku dni Polsce, próbujemy wrócić do rzeczywistości, załatwiamy zaległe sprawy, no i odpoczywamy bo zmęczenie jest duże, chociaż w przypadku Darwiny to trudne bo w poniedziałek była już w pracy. Już niedługo postaram się wstawić jakieś zdjecią z pielgrzymki po Kubie.
Teraz dziękujemy kolejnym osobom które wsparły materialnie naszą pielgrzymke: Eli i Wojtkowi, naszym sąsiadom z góry, panu Robertowi. Podziękowania zaległe bo na Kubie nie było możliwości dostania się na nasze konto przez internet.
Na Kubie internet dla zwyłych ludzi jest całkowicie zablokowany, jeśli już to niektórzy korzystają z poczty elektornicznej która jest dokładnie filtrowana. Tak naprawde z internetu mogą korzystać tylko turyści w hotelach i specjalnych punktach ale jest to bardzo drogie, my jako że byliśmy pielgrzymami i omijaliśmy miejsca turystyczne , nie korzystaliśmy z tych udogodnień.
Dziękujemy też jeszcze raz wszystkim którzy dotychczas wspierali nas zarówno materialnie, jak i modlitewnie. Bez Waszej pomocy nasza pielgrzymka nie doszła by do skutku.
O wszystkich pamiętaliśmy i będziemy pamiętać w naszych modlitwach. Postaramy się też przesłać drobne pamiątki z El Cobre.
.
Teraz dziękujemy kolejnym osobom które wsparły materialnie naszą pielgrzymke: Eli i Wojtkowi, naszym sąsiadom z góry, panu Robertowi. Podziękowania zaległe bo na Kubie nie było możliwości dostania się na nasze konto przez internet.
Na Kubie internet dla zwyłych ludzi jest całkowicie zablokowany, jeśli już to niektórzy korzystają z poczty elektornicznej która jest dokładnie filtrowana. Tak naprawde z internetu mogą korzystać tylko turyści w hotelach i specjalnych punktach ale jest to bardzo drogie, my jako że byliśmy pielgrzymami i omijaliśmy miejsca turystyczne , nie korzystaliśmy z tych udogodnień.
Dziękujemy też jeszcze raz wszystkim którzy dotychczas wspierali nas zarówno materialnie, jak i modlitewnie. Bez Waszej pomocy nasza pielgrzymka nie doszła by do skutku.
O wszystkich pamiętaliśmy i będziemy pamiętać w naszych modlitwach. Postaramy się też przesłać drobne pamiątki z El Cobre.
.
niedziela, 11 sierpnia 2013
dzień dwudziesty czwarty 10.08
Bogu niech będą dzięki. Doszliśmy pokonując 900km. w godzinie miłosierdzia z ożywczym deszczem śpiewając w sercach Te Deum.
Wszystkie intencje które nieśliśmy ze sobą złożyliśmy u stóp Matki.
Kończymy relację smsową z pielgrzymki i już po powrocie z Kuby zamieścimy zdjęcia
Wszystkie intencje które nieśliśmy ze sobą złożyliśmy u stóp Matki.
Kończymy relację smsową z pielgrzymki i już po powrocie z Kuby zamieścimy zdjęcia
dzień dwudziesty trzeci 9.08
Dziś 25 km, ciepło i wilgotno jak zawsze na Kubie, za to pierwszy raz pielgrzymowali z nami Kubańczycy.
Widoki ładne w oddali góry.
Wieczorem Msza i Adoracja, długa rozmowa z Pedre który jest po wypadku i widać Jego cierpienie.
Jutro wielki dzień wchodzimy w cel naszego pielgrzymowania. Patronka wszystkich Kubańczyków Matka pojednania dziękując naszym przyjaciołom z Kuby modlimy się w ich intencjach i za wszystkich Kubańczyków
Widoki ładne w oddali góry.
Wieczorem Msza i Adoracja, długa rozmowa z Pedre który jest po wypadku i widać Jego cierpienie.
Jutro wielki dzień wchodzimy w cel naszego pielgrzymowania. Patronka wszystkich Kubańczyków Matka pojednania dziękując naszym przyjaciołom z Kuby modlimy się w ich intencjach i za wszystkich Kubańczyków
Subskrybuj:
Posty (Atom)













