Dzień 23 Wrocław Miękinia Środa Śląska 15 km
Tak dziś tylko tyle, bo postanowiliśmy wyjechać poza miasto, poza tym po odpoczynku we Wrocławiu, trzeba mniej km na rozruch. W końcu udało się nam zrobić większe pranie oczywiście ręcznie, od razu nie wyschło i teraz jeszcze schnie. Dziś środa i tak wyszło że jesteśmy w Środzie Śląskiej. Trasa łatwa, szliśmy przeważnie polami, złapał nas trochę deszcz i było błoto. O dziwo nawet młody nie narzekał na te utrudnienia. Za to jutro będzie ciężko bo aż 28 km do Legnicy. Do Zgorzelca zostało nam już albo aż 5 dni, długich i ciężkich, sił już brak, pieniędzy też. Myślami obaj jesteśmy już bardziej w domu i nie możemy doczekać się powrotu. Dziś nocujemy na parafii u salezjan, niestety nie dostaliśmy nic do zjedzenia i trzeba było naruszyć nasze rezerwy finansowe przeznaczone na podróż powrotną. Dolny Śląsk jet pod tym względem bardzo specyficzny, nie ma tu już żadnej gościnności, i trudno o nocleg na parafiach, nie mówiąc już o skromnym posiłku. Pamiętam że podobnie było w zeszłym roku, ciekawe dlaczego tak jest w tym regionie Polski ?
Niespodzianką dzisiejszego dnia były słowa które młody gdzieś wynalazł i mówi że się z nimi utożsamia, dał je nawet jako podpis pod swoje zdjęcie na facebook.
” Marzę o cofnięciu czasu chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku "
środa, 15 października 2014
wtorek, 14 października 2014
Nowa Droga w kierunku Dolnego Śląska
Dzień 20 Opole Malina Skorogoszcz 19 km
Ksiądz Wojtek wie czego potrzebuje zmęczony i spragniony pielgrzym dostaliśmy od Niego zimną pepsi na noc i zapas napojów chłodzących na drogę. Rano przygotował nam pyszne śniadanko i wywiózł za miasto, pielgrzymi szczególnie nie lubią chodzić przez miasta. Ksiądz Wojciech często gości u siebie pielgrzymów jakubowych. Kościół w Opolu Malince jest położony na szlaku. Nauczył też swoich parafian a trwało to trochę dobrego zachowania, zapraszają oni po mszy św. pielgrzymów na posiłek. Mało mamy w kościele takich księży, nawet młodemu przypadł do gustu a to naprawdę wyjątkowa rzecz. Właśnie przez takich ludzi dokonuje się zmiana na szlaku w młodym człowieku. Gdyby nasz kościół miał więcej takich ludzi to by to całkiem inaczej wyglądało a jak jest to wszyscy wiedzą. Do Skorogoszczy szło się całkiem fajnie bocznymi drogami. Tutaj na szlaku jest kościół św. Jakuba, i kolejny fajny ksiądz Tomek. Prowadzi on małe schronisko dla pielgrzymów, wyposażone nawet w nową kuchnie. Więc nie było problemu z przygotowaniem posiłku. Zrobiłem dla siebie i młodego to co lubi najbardziej domowe chrupiące frytki oraz pieczone kiełbaski do tego zimna cola. Wydaje mi się że właśnie przez takie gesty bezinteresowne oraz miłość Bożą, która jest otwarta na każdego ,niezależnie od tego co zrobił dokonuje się powolna naprawa i przemiana człowieka. Dlatego nie wierze w klasyczną resocjalizacje, bo ona nie istnieje i jest nieprzydatna. Mocne słowa ale potwierdzają to statystyki większość więźniów wraca z powrotem tam skąd wyszła. Wynika z tego że ogólnie ten kierunek studiów jest mało przydatny i źle prowadzony. Ważna jest przede wszystkim miłość do drugiego człowieka i przebaczenie, a nie sztywne reguły których studenci uczą się podczas tego typu studiów. Sama droga też zmienia człowieka ale bez miłości i miłosierdzia Bożego które jest dla każdego ciężko by uzyskać dobre efekty. Ważni są też spotkani po drodze ludzie, bo wszystko dokonuje się przez nich ich bezinteresowność. Potrzeba w tym dużo pokory, bo np. odstępuje młodemu wygodne łóżko, sam śpię na podłodze. Młody się cieszy bo wygrał i jest ważniejszy niż opiekun, jednak to nie o to chodzi. Takie gesty z czasem zaczną procentować jeśli nie teraz to później w przyszłości.
Dzień 21 Skorogoszcz Oława 22.5 km
Tym razem doszliśmy tylko do Brzegu, młody źle się czuł. Poza tym odcinek do samej Oławy jest za długi, normalnie pielgrzymi idą do Brzegu gdzie nocują i potem do Oławy. Tutaj znowu się kłania organizacja Nowej Drogi i to że żaden z jej organizatorów nie przeszedł tego szlaku a został on wytyczony na google maps. W Oławie nocujemy u Agnieszki opiekunki szlaku na tym odcinku. Znowu młody uczy się pokory, bo Camino to nie wyścig i podjeżdżanie. Kiedy dzwonie do Agnieszki okazuje się ze będzie dopiero o 18 a jest 15, my na dworcu w Oławie, młody się wścieka szczególnie na naszego koordynatora. Jak można załatwiać nocleg w ostatniej chwili szczególnie u osoby która mówiła koordynatorowi że w niedziele ma wyjazd i wróci wieczorem. Młody ma w tym dużo racji, poza tym liczył na nocleg w parafii a tam Ksiądz w zeszłym roku wsparł nas finansowo a my już a szczególnie młody bez pieniędzy no bo niby skąd ma je mieć. Drugi aspekt to kiedy dzwonie do Agnieszki i mówię że jesteśmy z Nowej Drogi to ona nic o tym nie wie, pyta jaka inna droga, jestem tym faktem zaskoczony, młody zbulwersowany. Tak naprawdę Agnieszka bierze nas za zwykłych pielgrzymów, w dodatku ze Stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce. Mi się wydaje że nie mówi się o tym po to żeby za wszelką cene znaleźć dla nas nocleg, ale przecież nie tędy droga. Tak naprawdę w tym programie to opiekun spokojnie sam może i powinien szukać noclegu. Bo przecież dzwonić lub opłacić nocleg to nie jest jakiś wyczyn czy sztuka. Skoro noclegi i tak przeważnie są załatwiane w ostatniej chwili. Agnieszka przyjmuje nas u siebie z uśmiechem, sytuacje rozładowuje fakt że mamy tych samych znajomych min. Emil Mendyk czy Peter Paweł. Pomimo późnej pory dostajemy pyszny rosół, ziemniaki, schabowy z sosem pieczarkowym, czego pielgrzym może chcieć więcej. Jest tylko jedno łóżko, szybka decyzja ja śpie na podłodze a młody idzie na łóżko.
Dzień 22 Oława Wrocław 28 km
Tym razem nie idziemy po szlaku bo by było dużo dalej. Idziemy za drogą 94, duży ruch a przed nami 28 km. Udało się doszliśmy bez podjazdu aż na sam nocleg, ie byle jaki bo na Ostrowie Tumskim. Młody zniósł dzielnie całą droge. Tu mamy dodatkowy dzień wypoczynku. W środę idziemy do Środy Śląskiej. Przed nami ostatni najtrudniejszy etap 6 ciężkich dni do Zgorzelca. Prosimy o modlitwę co byśmy doszli, można nas też wesprzeć finansowo
http://www.naszewedrowanie.blogspot.com/p/wsparcie.html
Nowa Droga ciągle trwa.
Musze jeszcze dopisać że jednak koordynator się czasem przydaje, młody dziś prawdopodobnie palił w łazience, rzecz sie wydała po zapachu , właściciel centrum konferencyjnego nie był z tego powodu szczęśliwy. Sytuacje ratuje koordynator.
Ksiądz Wojtek wie czego potrzebuje zmęczony i spragniony pielgrzym dostaliśmy od Niego zimną pepsi na noc i zapas napojów chłodzących na drogę. Rano przygotował nam pyszne śniadanko i wywiózł za miasto, pielgrzymi szczególnie nie lubią chodzić przez miasta. Ksiądz Wojciech często gości u siebie pielgrzymów jakubowych. Kościół w Opolu Malince jest położony na szlaku. Nauczył też swoich parafian a trwało to trochę dobrego zachowania, zapraszają oni po mszy św. pielgrzymów na posiłek. Mało mamy w kościele takich księży, nawet młodemu przypadł do gustu a to naprawdę wyjątkowa rzecz. Właśnie przez takich ludzi dokonuje się zmiana na szlaku w młodym człowieku. Gdyby nasz kościół miał więcej takich ludzi to by to całkiem inaczej wyglądało a jak jest to wszyscy wiedzą. Do Skorogoszczy szło się całkiem fajnie bocznymi drogami. Tutaj na szlaku jest kościół św. Jakuba, i kolejny fajny ksiądz Tomek. Prowadzi on małe schronisko dla pielgrzymów, wyposażone nawet w nową kuchnie. Więc nie było problemu z przygotowaniem posiłku. Zrobiłem dla siebie i młodego to co lubi najbardziej domowe chrupiące frytki oraz pieczone kiełbaski do tego zimna cola. Wydaje mi się że właśnie przez takie gesty bezinteresowne oraz miłość Bożą, która jest otwarta na każdego ,niezależnie od tego co zrobił dokonuje się powolna naprawa i przemiana człowieka. Dlatego nie wierze w klasyczną resocjalizacje, bo ona nie istnieje i jest nieprzydatna. Mocne słowa ale potwierdzają to statystyki większość więźniów wraca z powrotem tam skąd wyszła. Wynika z tego że ogólnie ten kierunek studiów jest mało przydatny i źle prowadzony. Ważna jest przede wszystkim miłość do drugiego człowieka i przebaczenie, a nie sztywne reguły których studenci uczą się podczas tego typu studiów. Sama droga też zmienia człowieka ale bez miłości i miłosierdzia Bożego które jest dla każdego ciężko by uzyskać dobre efekty. Ważni są też spotkani po drodze ludzie, bo wszystko dokonuje się przez nich ich bezinteresowność. Potrzeba w tym dużo pokory, bo np. odstępuje młodemu wygodne łóżko, sam śpię na podłodze. Młody się cieszy bo wygrał i jest ważniejszy niż opiekun, jednak to nie o to chodzi. Takie gesty z czasem zaczną procentować jeśli nie teraz to później w przyszłości.
Dzień 21 Skorogoszcz Oława 22.5 km
Tym razem doszliśmy tylko do Brzegu, młody źle się czuł. Poza tym odcinek do samej Oławy jest za długi, normalnie pielgrzymi idą do Brzegu gdzie nocują i potem do Oławy. Tutaj znowu się kłania organizacja Nowej Drogi i to że żaden z jej organizatorów nie przeszedł tego szlaku a został on wytyczony na google maps. W Oławie nocujemy u Agnieszki opiekunki szlaku na tym odcinku. Znowu młody uczy się pokory, bo Camino to nie wyścig i podjeżdżanie. Kiedy dzwonie do Agnieszki okazuje się ze będzie dopiero o 18 a jest 15, my na dworcu w Oławie, młody się wścieka szczególnie na naszego koordynatora. Jak można załatwiać nocleg w ostatniej chwili szczególnie u osoby która mówiła koordynatorowi że w niedziele ma wyjazd i wróci wieczorem. Młody ma w tym dużo racji, poza tym liczył na nocleg w parafii a tam Ksiądz w zeszłym roku wsparł nas finansowo a my już a szczególnie młody bez pieniędzy no bo niby skąd ma je mieć. Drugi aspekt to kiedy dzwonie do Agnieszki i mówię że jesteśmy z Nowej Drogi to ona nic o tym nie wie, pyta jaka inna droga, jestem tym faktem zaskoczony, młody zbulwersowany. Tak naprawdę Agnieszka bierze nas za zwykłych pielgrzymów, w dodatku ze Stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce. Mi się wydaje że nie mówi się o tym po to żeby za wszelką cene znaleźć dla nas nocleg, ale przecież nie tędy droga. Tak naprawdę w tym programie to opiekun spokojnie sam może i powinien szukać noclegu. Bo przecież dzwonić lub opłacić nocleg to nie jest jakiś wyczyn czy sztuka. Skoro noclegi i tak przeważnie są załatwiane w ostatniej chwili. Agnieszka przyjmuje nas u siebie z uśmiechem, sytuacje rozładowuje fakt że mamy tych samych znajomych min. Emil Mendyk czy Peter Paweł. Pomimo późnej pory dostajemy pyszny rosół, ziemniaki, schabowy z sosem pieczarkowym, czego pielgrzym może chcieć więcej. Jest tylko jedno łóżko, szybka decyzja ja śpie na podłodze a młody idzie na łóżko.
Dzień 22 Oława Wrocław 28 km
Tym razem nie idziemy po szlaku bo by było dużo dalej. Idziemy za drogą 94, duży ruch a przed nami 28 km. Udało się doszliśmy bez podjazdu aż na sam nocleg, ie byle jaki bo na Ostrowie Tumskim. Młody zniósł dzielnie całą droge. Tu mamy dodatkowy dzień wypoczynku. W środę idziemy do Środy Śląskiej. Przed nami ostatni najtrudniejszy etap 6 ciężkich dni do Zgorzelca. Prosimy o modlitwę co byśmy doszli, można nas też wesprzeć finansowo
http://www.naszewedrowanie.blogspot.com/p/wsparcie.html
Nowa Droga ciągle trwa.
Musze jeszcze dopisać że jednak koordynator się czasem przydaje, młody dziś prawdopodobnie palił w łazience, rzecz sie wydała po zapachu , właściciel centrum konferencyjnego nie był z tego powodu szczęśliwy. Sytuacje ratuje koordynator.
piątek, 10 października 2014
Nowa Droga Na Opolszczyźnie
Dzień 19 Góra św. Anny Opole Malina 26 km
Dziś długi i solidny kawałek drogi za nami ale szło się nam całkiem dobrze. Dużo rozmawialiśmy po drodze. Młody rozmawiał nawet i żartował z spotkanymi po drodze ludźmi. Pogoda też nam sprzyja jest ciepło i przyjemnie. Aby trochę rozładować napięcie i zmęczenie pozwoliłem młodemu ostatnie 10 km słuchać muzyki która Go uspokaja. Z ważnych miejsc przez które przechodziliśmy to Kamień Śląski, miejsce urodzenia mojego patrona św. Jacka Odrowąża. Ogólnie Opolszczyzna robi na nas bardzo dobre wrażenie, po prostu jak by się przenieść do Austrii, ładne i zadbane gospodarstwa, porządek przy obejściach i oczywiście dwujęzyczne nazwy miejscowości. Dziś gościmy u księdza Wojciecha proboszcza w Opolu Malince, niesamowity i gościnny ksiądz, mamy całą plebanie do swojej dyspozycji. Poza tym ksiądz zrobił nam pyszne leczo, naprawdę czujemy się tu jak u siebie w domu. Jutro ruszamy dalej na pielgrzymi szlak do Skorogoszczy.
Dziś długi i solidny kawałek drogi za nami ale szło się nam całkiem dobrze. Dużo rozmawialiśmy po drodze. Młody rozmawiał nawet i żartował z spotkanymi po drodze ludźmi. Pogoda też nam sprzyja jest ciepło i przyjemnie. Aby trochę rozładować napięcie i zmęczenie pozwoliłem młodemu ostatnie 10 km słuchać muzyki która Go uspokaja. Z ważnych miejsc przez które przechodziliśmy to Kamień Śląski, miejsce urodzenia mojego patrona św. Jacka Odrowąża. Ogólnie Opolszczyzna robi na nas bardzo dobre wrażenie, po prostu jak by się przenieść do Austrii, ładne i zadbane gospodarstwa, porządek przy obejściach i oczywiście dwujęzyczne nazwy miejscowości. Dziś gościmy u księdza Wojciecha proboszcza w Opolu Malince, niesamowity i gościnny ksiądz, mamy całą plebanie do swojej dyspozycji. Poza tym ksiądz zrobił nam pyszne leczo, naprawdę czujemy się tu jak u siebie w domu. Jutro ruszamy dalej na pielgrzymi szlak do Skorogoszczy.
czwartek, 9 października 2014
Nowa Droga Śląsk Opolski
Dzień 17 Pyskowice Ujazd 21 Km
Tym razem nic ważnego się nie wydarzyło. Droga dość ciężka bo ruchliwa DK 40, niestety nie było żadnego obejścia. W Ujeździe Ksiądz proboszcz dał nam nocleg na salce, niestety bez materaca i prysznicu ale przecież tak naprawdę pielgrzymowi nic się nie należy i może prosić tylko o kawałek podłogi i miske zimnej wody. Dobrze ze była tam bardzo miła i ładna pielęgniarka która pozwoliła zabrać materac ze swojego gabinetu. Jedzenia też nie dostaliśmy, a od rana byliśmy tylko na pączku, za to Ksiądz proboszcz ucieszył się gdy powiedziałem że idziemy coś kupić do zjedzenia, wiadomo dlaczego. Ale z tym w Ujeździe też był problem, w końcu udało się znaleźć jedyne jedzenie w miejscowości, mały punkt gastronomiczny, mieliśmy dużo szczęścia bo było czynne do 17 a myśmy przyszli tam około 16 30. Wieczorem dość szybko położyliśmy się spać i rano o 7 ruszyliśmy dalej na Górę św. Anny.
Dzień 18 Ujazd Góra św. Anny 18 km
W końcu fajny odcinek, nieduża ilość km poza tym znowu polne drogi i na jakubowym szlaku oraz samo miejsce które przyciąga niezliczoną ilość pielgrzymów. Młody ma już propozycje pracy po powrocie u cioci przy kostkach brukowych. Wszystko oczywiście w ramach programu Nowa Droga. Ciocia to jedyna osoba z rodziny która się nim interesuje i podtrzymuje na duchu, dzwoni i pyta jak się idzie. Dobrze że ktoś taki jest. Na Górze św. Anny nocujemy w domu pielgrzyma w końcu fajny nocleg z prysznicem. Mamy też normalny obiadek oraz kolacje a jutro śniadanie. Do celu już tylko 11 dni, wszystko może się jeszcze wydarzyć, ten czas będzie decydujący więc prosimy o modlitwe o to byśmy doszli, coraz mniej sił i zmęczenie materiału. Ale jutro idziemy dalej 26 km do Opola Maliny.
Tym razem nic ważnego się nie wydarzyło. Droga dość ciężka bo ruchliwa DK 40, niestety nie było żadnego obejścia. W Ujeździe Ksiądz proboszcz dał nam nocleg na salce, niestety bez materaca i prysznicu ale przecież tak naprawdę pielgrzymowi nic się nie należy i może prosić tylko o kawałek podłogi i miske zimnej wody. Dobrze ze była tam bardzo miła i ładna pielęgniarka która pozwoliła zabrać materac ze swojego gabinetu. Jedzenia też nie dostaliśmy, a od rana byliśmy tylko na pączku, za to Ksiądz proboszcz ucieszył się gdy powiedziałem że idziemy coś kupić do zjedzenia, wiadomo dlaczego. Ale z tym w Ujeździe też był problem, w końcu udało się znaleźć jedyne jedzenie w miejscowości, mały punkt gastronomiczny, mieliśmy dużo szczęścia bo było czynne do 17 a myśmy przyszli tam około 16 30. Wieczorem dość szybko położyliśmy się spać i rano o 7 ruszyliśmy dalej na Górę św. Anny.
Dzień 18 Ujazd Góra św. Anny 18 km
W końcu fajny odcinek, nieduża ilość km poza tym znowu polne drogi i na jakubowym szlaku oraz samo miejsce które przyciąga niezliczoną ilość pielgrzymów. Młody ma już propozycje pracy po powrocie u cioci przy kostkach brukowych. Wszystko oczywiście w ramach programu Nowa Droga. Ciocia to jedyna osoba z rodziny która się nim interesuje i podtrzymuje na duchu, dzwoni i pyta jak się idzie. Dobrze że ktoś taki jest. Na Górze św. Anny nocujemy w domu pielgrzyma w końcu fajny nocleg z prysznicem. Mamy też normalny obiadek oraz kolacje a jutro śniadanie. Do celu już tylko 11 dni, wszystko może się jeszcze wydarzyć, ten czas będzie decydujący więc prosimy o modlitwe o to byśmy doszli, coraz mniej sił i zmęczenie materiału. Ale jutro idziemy dalej 26 km do Opola Maliny.
wtorek, 7 października 2014
Nowa Droga na Śląsku
Dzień 15 Strzemieszyce Wielkie Piekary Śląskie
W niedziele siostry przyjęły nas bardzo dobrze był dobry obiadek rosół i kurczak. W poniedziałek ruszyliśmy dalej do Piekar Śląskich, było 27 ale Śląsk to jedna wielka aglomeracja trudno się poruszać i ruch duży, więc po konsultacji z młodym oczywiście wiadomo że się zgodził podjechaliśmy 7 km do Będzina i stamtąd już zostało tylko albo aż 20 km. Dzwoniła też pani psycholog którą mamy do pomocy. Pytała o młodego, jednak zwykle nocujemy w tym samym pokoju więc trudno coś konkretnego powiedzieć. Gdyby czytała tego bloga to by wszystko wiedziała. W młodym odkrywam coraz więcej cech pozytywnych ma poczucie humoru, mogę mu zaufać wiem że chociaż chętnie napił by się piwa to tego nie zrobi i nie złamie regulaminu. Jak dla mnie najważniejsze u Niego jest to że pomimo braku kasy wszystkim się dzieli ze mną, potrafi nawet kupić mi batonika, czy dać łyka picia. Czy ktoś kto prawie nie ma pieniędzy zdobył by się na taki gest ? W Piekarach udało mi się pójść na różaniec i modlić się przed cudownym i słynącym z łask obrazem Matki Bożej Miłości i Sprawiedliwości Społecznej.
Dzień 16 Piekary Śląskie Pyskowice 26 km
Długi i poważny etap, ciężki bo idziemy przez śląską aglomeracje. Młody się rozchodził na dobre. Więc tym razem wychodzi na to że to opiekun marudził. Tak dobrze widzicie marudziłem że młody za szybko chodzi, a ja za nim nie nadążam. Więc teraz na długich prostych jest daleko przede mną. Zboczyliśmy też ze szlaku św. Jakuba ale to już wina organizatorów. Przy tym dzwonią na parafie w sprawie noclegu dla nas i mówią że jesteśmy pielgrzymami na jakubowym szlaku. A dziś pani gosposia księdza, pytała skąd my tu bo nie przypomina sobie żeby w pobliżu przebiegał szlak św. Jakuba. No właśnie skąd my tu w Pyskowicach? Które są znane mi z jednej rzeczy stąd wywodzi się znany zespół Małżeństwo z Rozsądku. Ciekawe czy młody też idzie dalej z rozsądku ? A ze szlakiem jakubowym spotkamy się dopiero pojutrze na Górze św. Anny.
W niedziele siostry przyjęły nas bardzo dobrze był dobry obiadek rosół i kurczak. W poniedziałek ruszyliśmy dalej do Piekar Śląskich, było 27 ale Śląsk to jedna wielka aglomeracja trudno się poruszać i ruch duży, więc po konsultacji z młodym oczywiście wiadomo że się zgodził podjechaliśmy 7 km do Będzina i stamtąd już zostało tylko albo aż 20 km. Dzwoniła też pani psycholog którą mamy do pomocy. Pytała o młodego, jednak zwykle nocujemy w tym samym pokoju więc trudno coś konkretnego powiedzieć. Gdyby czytała tego bloga to by wszystko wiedziała. W młodym odkrywam coraz więcej cech pozytywnych ma poczucie humoru, mogę mu zaufać wiem że chociaż chętnie napił by się piwa to tego nie zrobi i nie złamie regulaminu. Jak dla mnie najważniejsze u Niego jest to że pomimo braku kasy wszystkim się dzieli ze mną, potrafi nawet kupić mi batonika, czy dać łyka picia. Czy ktoś kto prawie nie ma pieniędzy zdobył by się na taki gest ? W Piekarach udało mi się pójść na różaniec i modlić się przed cudownym i słynącym z łask obrazem Matki Bożej Miłości i Sprawiedliwości Społecznej.
Dzień 16 Piekary Śląskie Pyskowice 26 km
Długi i poważny etap, ciężki bo idziemy przez śląską aglomeracje. Młody się rozchodził na dobre. Więc tym razem wychodzi na to że to opiekun marudził. Tak dobrze widzicie marudziłem że młody za szybko chodzi, a ja za nim nie nadążam. Więc teraz na długich prostych jest daleko przede mną. Zboczyliśmy też ze szlaku św. Jakuba ale to już wina organizatorów. Przy tym dzwonią na parafie w sprawie noclegu dla nas i mówią że jesteśmy pielgrzymami na jakubowym szlaku. A dziś pani gosposia księdza, pytała skąd my tu bo nie przypomina sobie żeby w pobliżu przebiegał szlak św. Jakuba. No właśnie skąd my tu w Pyskowicach? Które są znane mi z jednej rzeczy stąd wywodzi się znany zespół Małżeństwo z Rozsądku. Ciekawe czy młody też idzie dalej z rozsądku ? A ze szlakiem jakubowym spotkamy się dopiero pojutrze na Górze św. Anny.
poniedziałek, 6 października 2014
Nowa Droga Zagłębie Dąbrowskie
Dzień 14 Olkusz Strzemieszyce Wielkie 22 km
Dziś szło się bardzo dobrze. Pogoda fajna, polska złota jesień. Kilometrów nie za dużo więc można było pogadać trochę poważniej z młodym. Jego dziewczyna jest zadowolona że nie chce robić kariery przestępczej i więziennej. Młody był dziś bardzo spokojny widać to co mówiłem mniejsza ilość km czyni cuda. To co Go nurtuje to przede wszystkim przyszłość, ma obawy co będzie jak wróci do domu. Czy będzie miał za co żyć, bo na wsparcie rodziny nie ma co za bardzo liczyć. Dziś nocujemy gościnnie u sióstr w Strzemieszycach Wielkich, gdzie prowadzą dom pomocy dla osób starszych. Jutro idziemy do Piekar Śląskich.
Dziś szło się bardzo dobrze. Pogoda fajna, polska złota jesień. Kilometrów nie za dużo więc można było pogadać trochę poważniej z młodym. Jego dziewczyna jest zadowolona że nie chce robić kariery przestępczej i więziennej. Młody był dziś bardzo spokojny widać to co mówiłem mniejsza ilość km czyni cuda. To co Go nurtuje to przede wszystkim przyszłość, ma obawy co będzie jak wróci do domu. Czy będzie miał za co żyć, bo na wsparcie rodziny nie ma co za bardzo liczyć. Dziś nocujemy gościnnie u sióstr w Strzemieszycach Wielkich, gdzie prowadzą dom pomocy dla osób starszych. Jutro idziemy do Piekar Śląskich.
niedziela, 5 października 2014
podziekowanie
Dziękujemy bardzo drugiej osobie pani Dorocie za wsparcie. Bardzo się przydało. Młody widzi że są bezinteresowne osoby, dzięki temu staje się coraz bardziej otwarty na innych ludzi. Będziemy pamiętać w modlitwie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


